Czesc,
Ostatnio widze, ze pojawia sie coraz wiecej literatury na temat uwodzenia, podrywania, technik Casanovy itp. Nawet wielu szanowanych trenerów NLP ośmiesza się zajmowaniem się tym tematem. Zastanawiam sie tylko czy rzeczywiscie komukolwiek cokolwiek to dało, oprócz autorów tych publikacji i szkoleń.
Człowieku, do czego Ci takie techniki. Przecież nasza natura wyposażyła Cię we wszystko w tym temacie i nie potrzebujesz nic więcej.
Nie musisz chodzić na szkolenie, żeby nauczyć się chodzić, jeść, oddychać.
Jesteś storzony do tego, żeby być z kobietą, więc nie rób nic na siłę. Wszystko dojrzewa w swoim czasie, a wszelkie techniki, to tylko robienie towaru z najpiękniejszej rzeczy jaka na istnieje świecie.
Prawdziwy mężczyzna nie potrzebuje żadnych technik. Po prostu bądź sobą, to najlepsza technika, a wszystko inne to tylko udawanie i gra.
Związek zbudowany na sztuczności nigdy nie będzie trwały, ani szczęśliwy. To masz być Ty, nie jakieś chore schematy przypominające negocjacje o cenę.
W jednej z książek o uwodzeniu przeczytałem, że jak poznasz te techniki, to będziesz mógł uszczęśliwiać wszystkie kobiety. Moim zdaniem prwdziwy mężczyzna to nie ten, który potrafi uszczęśliwić jak najwięcej kobiet, tylko ten, który potrafi dać szczęście jednej kobiecie. Poza tym jak myślisz co autor miał na myśli używając słowa ‘uszczęśliwić’ i ile to słowo ma wspólnego ze szczęściem.


Sierpień 16th, 2008 at 21:52
Witam
Nie czytałem żadnej z tych ksiązek.Szkoda czasu.Chociaż faktycznie akcji reklamowych jest sporo.Widze to po swojej skrzynce mailowej.
Nie znaczy to,że temat szczęścia w zwiazku nie drasnął mnie bolesnie.Jestem po rozwodzie.Od pieciu lat jestem szczęsliwym mężem mojej kochanej Natulki.
Jestem zdania,że to przegiecie ze strony trenerów NLP.Nie potepiam w czambuł samego NLP.Dostrzegam w tej metodzie pewne wartosci.
Boże,jak bardzo współczuje tym facetom,którzy za pomocą prymitywnej manipulacji pragną doświadczyć szczęscia jakie daje bycie z kobietą.I bycie meżczyzną wogle.
Jestem przekonany,ze maja wyjątkowo plugawy stosunek do siebie samych.A nie potrzebnie!
No cóz,ale jak to sie mówi w narodzie ,każda(jakos tam)znajdzie swojego(jakos tam).I na każdego przyjdzie czas.
Witku, a czy Ty w drugim zdaniu od końca,nie przesadzasz?
Wrzesień 1st, 2008 at 12:11
Swietny komentarz Zbyszku.
A jesli chodzi o przedostatnie zdanie, to chyba domysliles sie, ze napisalem je specjalnie dla Ciebie:)
Wrzesień 7th, 2008 at 14:30
No,nie.Taki inteligentny to ja nie jestem,zeby od razu zaskoczyć,że to zdanie jest specjalnie dla mnie.
Jestem jak krowa.Muszę naskubać troche trawy,przeżuć,przetrawić aby pojawiło sie mleko.No i pozostańmy przy mleku.
Tak,jestem świadomy jak uszczęsliwić kobietę. Jestem juz świadomy jak uszczęśliwić matkę,nawet jezeli nie żyje.Wiem jak uszczęśliwić pierwszą żone.A najważniejsze,że jestem świadomy jak uszczęsliwic obecna żone!
Jak?To proste.Odwrócic myśl o tym kim jestem,dlaczego taki jestem i po co wogle jestem.Inaczej, pozwolic sobie aby być szczęśliwym.
I zapewniam wszystkich małych i dużych podrywaczy,małych i dużych manipulatorów,że nie potrzebne są żadne protezy,aby uszczęśliwić kobietę.Wszystko,co jest do tego potrzebne,zostało nam facetom już dane.
Krótko o krowach jeszcze.Polubiłem je bardzo,od kiedy dostrzegłem moje podobieństwo do nich.Z jednym „ale”.
Nie jestem „zwierzęciem” stadnym.Jakaś siła zawsze wywala mnie ze stada.Pewnie dlatego też nie jestem członkiem żadnego „kółka różańcowego”.I dziekuję Ci Boże,że juz nie czuje potrzeby,aby takim członkiem być.
Wrzesień 9th, 2008 at 07:09
Z powyższego komentarza nie wynika jednoznacznie najważniejsze.Więc stawiam sprawę jasno.
Przestać usiłować,starać się,uszczęsliwiac kogokolwiek.Nade wszystko tą jedyną lub tego jedynego.Nawet gdybys się skakał,nie uda się,jeżeli po drugiej stronie jest opór.I jesli ten opór jest,po drugiej stronie,to tak naprawdę jest on w Tobie.Jest to najważniejsza informacja jaką w tym momencie otrzymujesz od życia.To tak naprawdę Twój opór przed pozwoleniem sobie samemu na bycie szczęśliwym powoduje cierpienie w takim związku.
A wiec daj sobie prawo do bycia szcześliwym.Ty bądż szczęśliwy i wszystko stanie się jasne.
Temat niniejszy wkracza równiez w sferę sexu.No,ale w tej chwili jest zbyt rano aby o tym pisac.Osobiście lepiej czuje temat w trzeciej dekadzie dnia.Więc pózniej może o tym.
Maj 11th, 2009 at 00:05
Te wpisy wyglądają już trochę staro, ale zawsze istnieje możliwość, że ktoś tu zajrzy, póki ten blog istnieje (Pozdrawiam Twórcę!).
Pan Zbyszek jak najbardziej ma rację, z jednym wyjątkiem niestety. Być może sam tego nie zauważył. Mianowicie, „omawiany opór po drugiej stronie”, a nasz opór wewnętrzny (czyt. niepewność), to dwie różne sprawy. Jedna z drugą mają dużo wspólnego. Fakt. Jeżeli nie jesteś o czymś przekonany, to partner to podświadomie wyczuje. Ale nawet jeżeli jesteś przekonany, to wbrew właśnie słowom Pana Zbyszka – wciąż ta druga osoba może nie być.
Główna sentencja tego, co chcę powiedzieć, to to, że Szczęście jest dla ludzi, a nie dla człowieka! Starajmy się wyciągnąć jak najlepszą średnią, ale najlepsza w związkach wyciągniemy tylko poprzez obopólne porozumienie
Styczeń 5th, 2010 at 16:57
zwróć Uwagę Witku, że do ludzi, których Interesuje tylko gwałt na nastoletnich Galeriankach, też trzeba Jakoś dotrzeć i to często właśnie poprzez ich zainteresowania. Czasami taki warsztat z podrywania to czysty podstęp.
Czerwiec 21st, 2010 at 12:02
Nie wiem co mają ludzie w głowach w tej polsce, skoro wszystko jest w budowane w nasz organizm i w końcu sie objawi, to dlaczego wiekszość facetów (według statystyk napedza miliardową branze porno) – zamiast mieć dziewczynę, skoro natura wyposażyła nas we wszystko i wszystko samo sie reguluje dlaczego tyle osob jest otyłych. Dlaczego książka Dale Carnegiego do dziś dnia jest jedną z najbardziej poszukiwanych książek o kontaktach między ludzkich. To o czym piszecie może miec miejsce w nietknietej jeszcze bialym czlowiekiem afryce (niestety juz takich miejsc niema) – tam ludzie nie potrzebuja trenerow do uwodzenia albo chudniecia.
Inną patologia jest kiedy 10 osob tygodniowo – bez zadnego doswiadczenia, wciskaja mi kit o tym jacy sa swietni na forexie, e-biznesie a ja widze że tym ilu wcisna ten kit pomagaja sami sobie uwierzyc we wlasne klamstwa. Nie potrafia nawet 100 zl, w miesiacu zarobic, zyja sami i oklamuja siebie poprzez oklamywanie innych. A najgorsi sa ci ktorzy jeszcze za te klamstwa chca pieniedzy.
W moim otoczeniu jest niewiele osob aby ich rodzice nauczyli ich, dyscypliny, obierania jakiegos kierunku w zyciu, brania odpowiedzialnosci za siebie. Oni sa po studia, maja prace lub firmy i dorobili sie domów. Reszta mieszka u rodziców, ma dzieci i pobiera zasiłek. Pierwsi nie maja czasu aby sie uczyc, tym drugim sie nie chce, bo siedza i rozsiewaja wlasnie takie klamstwa o sobie i o swiecie.
Ci co w odpowiednim momencie sie ockneli, wiedza jak w 1 dzien zarobic np. tysiac euro, wiedza ze maja zaleglosci bo ani szkola ani dom nic nie przekazala poza marazmem i narzekaniem, nietraca czasu na takie gadanie bez sensu tylko szukaja rozwiazan swoich problemów… Jak ktos jest juz na tym etapie niech wowczas napisze komentarz, a jesli ktos jest zainteresowany niech napisze to podam dokladne rozwiazanie danego problemu – nawet w zdobywaniu kobiety czy zarobieniu tysiaca euro w jeden dzien … pozdrawiam